Po Great September – trochę skłamałem
Najważniejsze pół godziny Great September nie wydarzyło się w kolejce do baru. Przed wyjazdem obstawiałem właśnie bar i miałem nadzieję, że stanę w tej właściwej kolejce. Jednak dobre rozmowy działy się w Teatrze Pinokio zaraz po panelach, kiedy dyskusja formalnie się kończyła i wszyscy wychodzili na korytarz. A najwięcej networkingu wydarzyło się w sobotę przy śniadaniu, zanim zaczęły się prelekcje.
Skąd ta różnica? Podejrzewam, że po panelu wszyscy w sali mają świeżo w głowie ten sam temat, więc rozmowa ma od czego zacząć. Przy śniadaniu nikt jeszcze nigdzie nie pędzi i nikt nie przekrzykuje grających zespołów.
Same panele też zrobiły swoje. Na „Z lokalnych scen na globalne playlisty” przez godzinę słuchałem tego, co napisałem w sierpniu o wytwórniach. Liczą się liczby, dowód i publiczność, którą buduje się przed rozmową, nie w jej trakcie. Czy się ucieszyłem? Wolałbym się mylić, ale cieszą mnie moje własne trafne obserwacje. Bo tekst na blogu to jedno, a to samo zdanie z ust osób, które robią to zawodowo od lat, waży zupełnie inaczej. No i mam nadzieję, że teraz moi artyści wreszcie uwierzą mi w to, co powtarzam od miesięcy.
Wieczorami koncerty. Byłem na vgtbl.pl, Kasoil, Ikarvs, Lunar Trips, Michale Wiśniewskim, Siekirka x Shaiba, a Czesław Mozil w sumie zrobił stand-up zamiast koncertu. vgtbl.pl mieli też w programie konferencji własną opowieść o pokonywaniu algorytmu w social media – zespół, który wieczorem gra, a w dzień tłumaczy, jak to robi.
Balansu między koncertem a pracą nie złapałem. Zmęczenie? Duże. Wróciłem do Gdańska na oparach sił.
Najwięcej wywiozłem jednak z kuluarów. Poznałem wiele młodych artystek i artystów oraz osób, które dopiero wchodzą w tę branżę. Miło było połączyć awatary ludzi znanych mi dotąd tylko z Instagrama z twarzami: Daria Brzezińska znana jako @kolekcjonerka_ dzwiekow_na_zywo, Mateusz Kredens z Misja Muzyka i inni. Z tych rozmów wyszedł konkretny feedback: utwór Oli spodobał się na tyle, że wiele osób chciało go z chęcią podać dalej w świat.
„To nie ja” wyszło 10 września, w dniu otwarcia festiwalu, dokładnie tak, jak zapisaliśmy w kalendarzu. Ola była ze mną przez cały czas, bo oprócz udziału w konferencji, mieliśmy do ogarnięcia też sporo marketingu samego singla. O tym, dlaczego powstawał prawie dwa lata, rozmawiałem z Olą i Ioannim osobno.
Za rok znowu Łódź, a do tego czasu kolejne showcase’y. Koncert jest pretekstem i panel też. Celem jest networking w czasie śniadania przed nimi i kwadrans po tym, jak wystąpienia się zakończą. Krótką wideo-foto relację wrzuciłem na Instagrama.