Rolka nie musi być dobra. Musi wyjść
Wyobraź sobie, że masz gotową rolkę. Leży na dysku trzeci tydzień, bo wokal w środku wchodzi o pół sekundy za późno. Nikt tej rolki nie widział. I pewnie nie zobaczy.
Jest to problem wielu młodych osób artystycznych. Tak naprawdę przy tworzeniu contentu do podjęcia są tylko trzy decyzje: kto mówi, co pokazuje i jak często. Dwie pierwsze rzeczy ustalasz raz, przy personie i image’u, a potem ich nie ruszasz przez rok. O trzeciej decydujesz codziennie i to właśnie ona odróżnia profil żywy od martwego.
I oto sedno, dwa słowa: Publikuj częściej.
Nie dlatego, że platforma nagradza pracowitość. Szczerze, to nie wiem, czy nagradza. Myślę o tym raczej prościej: każda publikacja to los na loterię, a przy trzech filmach na kwartał po prostu za rzadko losujesz.
Rolka leżąca na dysku ma zasięg zero, niezależnie od tego, jak jest dobra.
Perfekcyjnej rolki i tak nie zrobisz, bo perfekcja zakłada, że wiesz z góry, co chwyci. Nikt tego nie wie. Materiał bez cięć nagrany telefonem w kuchni potrafi zdobyć więcej odsłon niż coś, co montowałaś lub montowałeś cały weekend. Bywa odwrotnie, ale tu pojawia się problem: czy Ty na pewno znajdziesz czas na montaż, żeby w ogóle to sprawdzić?
Dlatego lepiej wypuścić dziesięć rzeczy „OK” niż jedną „idealną”. I podkreślam, że napisałem „OK”, a nie kompletnie cringe’owych. Standard jakości 80%. Bo parafrazując zasadę Pareta, nagranie rolki na 80% zajmie Ci 20% czasu, ale dopieszczenie jej z 80% na 100% zajmie Ci aż 80% czasu. Każda perfekcjonistka doskonale wie o czym mówię.
Poza tym publikuj do szerokiego grona, ale każdy pojedynczy film z wąskim targetem. Kilka tygodni po publikacji sprawdź, która nisza w ogóle odpowiedziała. Dziesięć prób daje dziesięć odpowiedzi. Jedna próba prawie na pewno da ciszę i poczucie, że „to chyba nie działa”.
Kto ma to robić? Ty. Serio. Cała ta robota kosztuje wyłącznie czas. Telefon masz w kieszeni. Montaż jest darmowy. Agencja na tym etapie to fanaberia, a zresztą nikt nie wie o Twojej muzyce tyle co Ty. Tak wygląda profil olageppert_, który pomagam prowadzić: niemal zerowy budżet, ciasny kalendarz, konsekwencja.
No i właśnie ten kalendarz jest najnudniejszą i najtrudniejszą częścią całej strategii. Z Olą Geppert zaplanowaliśmy czternaście tygodni wprzód. Przyszedłem do niej z 70 scenariuszami krótkich filmików, które ona dopasowała do swojej persony. Założenie: montaż ma zająć mniej niż 3 minuty. Dosłownie. A każdym tygodniu wpisane, ile treści ma się pojawić i kiedy. Tej pracy nikt nie zobaczy i nikt Ci za nią nie podziękuje dopóki nie zaczniesz publikować.
Moja rada? Wypuść ten filmik, który rzeźbisz od trzech dni. Idź dalej. Nagrywaj na zapas i wrzucaj więcej.