ZAiKS, STOART, SAWP, ZPAV – kto komu płaci
Radio w Polsce nie może nadać Twojej piosenki na podstawie umowy z Tobą. Ustawa w art. 21 każe mu podpisać umowę z organizacją zbiorowego zarządzania, czyli w praktyce z ZAiKS-em. Niezależnie od tego, czy o ZAiKS-ie kiedykolwiek słyszałaś albo słyszałeś, pieniądze za nadanie i tak zostaną policzone. Mogą trafić do Ciebie albo czekać.
Po kolei. Zanim zaczniemy rozmawiać o konkretnej organizacji, trzeba zrozumieć jedną rzecz, którą wiele osób w tej branży miesza: w jednym nagraniu siedzą trzy różne prawa i każde ma „innego właściciela”, nawet jeśli tym właścicielem jesteś trzy razy Ty.
Trzy prawa w jednym pliku
Weźmy singiel, który właśnie wrzucasz do dystrybutora. Warstwa pierwsza to utwór, czyli melodia i tekst. Ochrona przysługuje od chwili ustalenia i bez żadnych formalności. Art. 1 mówi, że nie ma w Polsce urzędu, w którym trzeba zarejestrować piosenkę, a demo nagrane telefonem wystarcza za dowód autorstwa. Właścicielami są osoby, które ten utwór stworzyły. Rejestracja w ZAiKS-ie nie tworzy prawa do piosenki. Tworzy konto, na które przyjdą za nią pieniądze.
Warstwa druga to artystyczne wykonanie. Wokal, gitara, perkusja. Artyście-wykonawcy przysługuje osobne prawo i osobne wynagrodzenie, gdy nagranie leci w radiu albo w sklepie – nieważne, kto ten utwór napisał.
Warstwa trzecia to fonogram, czyli sam master. Ustawa w art. 94 wskazuje, że producentem jest osoba pod czyim nazwiskiem albo firmą nagranie po raz pierwszy sporządzono. ZPAV dopowiada wprost: producent to ten, kto nagranie sfinansował, zorganizował i wydał pod swoją nazwą, także osoba fizyczna bez działalności. Jeśli nagrałaś albo nagrałeś utwór w domu i wydajesz przez dystrybutora, to jesteś producentką albo producentem. Serio. Tak działa prawo.
Jedna osoba pisząca, śpiewająca i wydająca własne piosenki jest w oczach ustawy trzema różnymi uprawnionymi. I każde z tych trzech praw przynosi pieniądze z innego źródła.
Kto jest od czego
W Polsce działa piętnaście organizacji zbiorowego zarządzania, z czego cztery zajmują się muzyką. ZAiKS reprezentuje twórców, czyli kompozytorów i autorów tekstów. STOART i SAWP reprezentują artystów wykonawców. ZPAV reprezentuje producentów, czyli właścicieli praw do nagrań.
Skąd biorą się pieniądze? Głównie stamtąd, gdzie pojedyncza osoba nie ma jak upomnieć się o nie sama: od stacji radiowych i telewizyjnych, przez lokale odtwarzające muzykę publicznie, aż po operatorów „kablówek”. Do tego dochodzą opłaty od czystych nośników i urządzeń kopiujących, które ich producenci i importerzy płacą organizacjom z góry. Ustawa dzieli je sztywno w art. 20: 50% twórcom, 25% wykonawcom, 25% producentom fonogramów. Kawiarnia w Pcimiu Dolnym nie wystawi Ci faktury, a organizacja umie się o to upomnieć, bo licencjonuje hurtowo.
STOART i SAWP robią to samo dla tej samej grupy i tu jest pułapka: tych samych praw nie da się powierzyć obu naraz. Wybierasz jedną. Koszty są symboliczne u obu: STOART potrąca 1 zł miesięcznie z wypłacanych tantiem, SAWP bierze 30 zł wpisowego i 24 zł składki rocznej, też z pierwszych rozliczonych tantiem. Zgaduję, że o wyborze częściej decyduje to, gdzie są już koledzy i koleżanki, niż cokolwiek w regulaminach.
ZAiKS ma trzy poziomy wejścia. Twórca niestowarzyszony dostaje same wynagrodzenia z radia, telewizji i internetu, umowa o zbiorowe zarządzanie oddaje ZAiKS-owi pełną reprezentację, a członkostwo dokłada do tego świadczenia socjalne. To ostatnie kosztuje: 240 zł składki rocznie plus 60 zł na fundusz pośmiertny. Na start umowa wystarcza w zupełności.
W ZPAV nie trzeba być w stowarzyszeniu, żeby dostawać tantiemy producenckie. Podpisujesz umowę, zgłaszasz repertuar w systemie mójZPAV i tyle.
Jeśli sama albo sam piszesz, wykonujesz i wydajesz – trzy organizacje to nie nadgorliwość. Mniej organizacji to mniej pieniędzy.
Kiedy zgłaszać
Intuicja mówi: jak najwcześniej, najlepiej przed premierą. Z ZAiKS-em to nie działa. Rejestruje wyłącznie utwory już rozpowszechnione: wykonane publicznie, wydane na nośniku, nadane, wyświetlone albo umieszczone w internecie. Jest w tym jednak furtka, z której mało kto korzysta. Koncert to też rozpowszechnienie. Piosenka zagrana na żywo w klubie może trafić do kartoteki miesiące przed tym, zanim wyjdzie singiel.
Po zgłoszeniu utwór ocenia rzeczoznawca: czy nosi znamiona utworu i czy nie narusza praw osób trzecich. Dopiero potem ląduje w kartotece. Nawet jeśli zarejestrujesz się dopiero po premierze, kasa za wcześniejsze nadania i tak trafia do ZAiKS-u i tam na Ciebie czeka. Ja planuję te zgłoszenia w kalendarzu tak samo jak wszystko.
Wykonania zgłaszasz w eWykonawca albo w portalu SAWP, fonogramy w mójZPAV. Do tego ostatniego potrzebujesz kodu ISRC, czyli numeru identyfikującego nagranie. Dystrybutorzy, z którymi pracowałem, nadają go przy uploadzie z własnej puli i ten sam kod wpisujesz potem w mójZPAV. Własny prefiks producenta wydaje ZPAV, na wniosek mailem, ale przydaje się dopiero wtedy, gdy chcesz nadawać kody sama albo sam, zanim plik trafi do dystrybutora.
Ile kosztuje zwłoka? ZAiKS prowadzi akcję „Nic straconego”: wynagrodzenia za wykorzystanie utworów w radiu, telewizji i internecie w latach 2020-2025, które zostały pobrane, ale nie trafiły do autorów i autorek. Te pieniądze leżą. Ktoś zagrał, ktoś zapłacił, a osoba, która to napisała, nie była w systemie. Podejrzewam, że dla większości nowych nazwisk to nie są wielkie kwoty. Ale czemu ich nie wziąć? Tu Ola Geppert humorystycznie pokazuje, ile zarobiła na tej akcji.
Czy na tym się zarabia?
Uczciwie: na początku niewiele, bo mało kto Cię jeszcze gra.
Rozdzielmy dwie rzeczy, bo tu jest często zamieszanie. Ze streamingu pieniądze za nagranie idą przez dystrybutora albo wytwórnię, a pieniądze za utwór do wydawców i organizacji zbiorowego zarządzania. Dystrybutor rozlicza Ci odtworzenia (master). Natomiast autorska część leci inną ścieżką i bez umowy z ZAiKS-em nie ma jak do Ciebie dotrzeć. Prowizja dystrybutora, jedyny twardy koszt singla, kupuje tylko połowę, a nie całość źródła przychodu.
Radio, telewizja i lokale to drugi strumień i tu dystrybutor nie ma nic do powiedzenia: wykonawcy należy się z art. 86 wynagrodzenie za nadawanie i odtwarzanie, producentowi tak samo z art. 94, a jedyna droga do tych pieniędzy prowadzi przez organizację. Art. 86¹ daje wykonawcy osobne prawo do wynagrodzenia także za streaming, niezależnie od tego, co rozlicza dystrybutor; czy STOART i SAWP już inkasują je od serwisów, z ich stron nie wynika.
Koszt pośrednictwa jest jawny. ZAiKS potrąca około 16,5% wpływów na koszty zarządzania i około 3,5% na Fundusz Społeczny. Reszta jest Twoja.
I jeszcze jedna ważna rzecz, o której warto pomyśleć już przy pierwszym singlu. Autorskie prawa majątkowe trwają siedemdziesiąt lat po śmierci twórcy (art. 36), a prawa do opublikowanego fonogramu siedemdziesiąt lat od publikacji (art. 95). Katalog, który dziś przynosi grosze, może być rentą na dwa pokolenia. Pod warunkiem, że ktoś go zgłosił.
I rzecz, która chroni Cię nawet w najgorszej umowie: prawo do wynagrodzenia z czystych nośników nie podlega zrzeczeniu ani zbyciu, tak stoi w art. 18. Możesz oddać wytwórni master i licencję na lata, ale część pieniędzy i tak przychodzi do Ciebie przez organizację, w której jesteś.
Najczęstsze pytania
Wydaję samodzielnie przez dystrybutora. Naprawdę potrzebuję trzech organizacji?
Tak, jeśli piszesz, wykonujesz i finansujesz nagranie. ZAiKS za utwór, STOART albo SAWP za wykonanie, ZPAV za fonogram. Każda zbiera z innego tytułu i żadna nie przekaże pieniędzy drugiej. Dystrybutor rozlicza wyłącznie streaming i sprzedaż cyfrową. Radio, telewizja i lokale idą tylko przez organizacje.
Kiedy najwcześniej zgłosić piosenkę do ZAiKS-u?
Po pierwszym rozpowszechnieniu, ale to niekoniecznie premiera. Publiczne wykonanie wystarcza, więc utwór zagrany na koncercie da się zgłosić, zanim wyjdzie nagranie.
Czy zgłoszenie chroni przed plagiatem?
Nie, i nie musi. Prawo do piosenki masz od chwili jej powstania, a art. 8 wskazuje, że autorem jest osoba podana jako autor przy rozpowszechnianiu: w creditsach u dystrybutora, na okładce, w opisie. Pseudonim wystarczy, byle było wiadomo, kto za nim stoi. Gdy dwie osoby wydały to samo pod swoim nazwiskiem, decyduje, która była pierwsza. Wtedy liczy się wszystko z datą: premiera, wystąpienia, pliki, maile z demo. Zgłoszenie ustawia Cię w kartotece jako osobę, której ZAiKS płaci. Kto zgłosi cudzy, już zarejestrowany utwór, wpada na rzeczoznawcę. Kto zgłosi utwór, którego w kartotece nie ma, może przejść. Rozstrzygnięcie i tak będzie prawdopodobnie na Twoją korzyść, ale po co sobie robić problemy – zgłaszaj, jak tylko się da.
Podsumowanie
Jedno nagranie, trzy prawa, cztery organizacje, z których wybierasz trzy. ZAiKS zbiera za piosenkę, STOART albo SAWP za wykonanie, ZPAV za master. Dystrybutor tego nie zastępuje, bo rozlicza tylko streaming.
Najlepiej zgłoś utwory jak najwcześniej.
Na początku będą to grosze. Ale warto po nie sięgnąć, bo będą przychodzić przynajmniej przez kolejne siedemdziesiąt lat.